Początki hodowli

O hodowli » Początki hodowli

  • I tak to się zaczęło...
    I tak to się zaczęło...
  • Pierwszy dzień z nami
    Pierwszy dzień z nami

Nasza hodowla powstała dosyć niedawno, bo w 2014 roku, po uzyskaniu przydomka hodowlanego Dotyk Południa w Związku Kynologicznym w Polsce. Zarejestrowana jest w Oddziale ZKwP w Bielsku-Białej.

Założenie hodowli było świadomą i w pełni przemyślana decyzją całej naszej rodziny. Psy były obecne w naszym życiu niemal od zawsze. W dzieciństwie boksery i kundelki, a później dalmatyńczyki, jamniki, sznaucery. Po stracie najukochańszej jamniczki Ery, której odejścia długo nie mogliśmy odżałować, nastała kilkuletnia przerwa. Wspólnie z żoną myśleliśmy wówczas, że już nigdy nie zdecydujemy się na kolejnego czworonoga w naszym domu. W życiu jednak, niczego nie można być pewnym. Tak było i w tym przypadku.

Decyzja zapadła, będzie pies, a raczej suczka. Należało tylko wybrać rasę.

Zawsze miałem sentyment do psów myśliwskich, a o wyżle weimarskim krótkowłosym marzyłem od kilku, dobrych lat. To pies myśliwski średniej wielkości o pięknych kształtach. Wszechstronnie używany, łatwy w prowadzeniu, o umiarkowanym temperamencie.

Gdy młodszy syn zaczął dopominać się o pieska postanowiłem połączyć marzenia i pasję z prezentem dla syna. Pomyślałem, że to idealny moment. Żonę szybko przekonałem, nie myślałem że pójdzie aż tak łatwo.

To była wielka niespodzianka i tajemnica dla całej rodziny, dla dzieci chyba największa, gdy nasza wymarzona sunia weimarka pojawiła się wśród nas w Dniu Pierwszej Komunii Świętej młodszego syna Bartka. Chłopaki nazwali ją "Fiona". Nie oponowaliśmy, to przecież ich szczeniak. Od tego też dnia wiele się zmieniło… Pojawiła się księżniczka "Fiona", a wraz z nią mnóstwo radości, uśmiechu, zabawy, zadowolenia oraz obowiązków, głównie dla nas, rodziców. Królewna szybko skradła nasze serca. Była psiakiem do kochania i do łóżka zarazem. I to było fajne, z resztą do dzisiaj jest. O to przecież nam chodziło. Mała rosła i rosła...

Jednak po roku doszło coś jeszcze. Którejś niedzieli wybraliśmy się z całą rodziną na wystawę do Raciborza by podziwiać i obserwować kolegów i koleżanki naszej Fiony. Nikt wówczas nie przypuszczał, że odtąd zaczniemy interesować się wystawami, zdobywaniem coraz to lepszych wyników, rozwijaniem tej pasji. Nie przypuszczaliśmy, że tak nas to wkręci. Te wyjazdy, spotykanie się z innymi właścicielami, wymiana doświadczeń. Ale również adrenalina, rywalizacja, smak porażki lub zwycięstwa. Radość i duma albo smutek i żal. Ale ciągle chce się więcej i więcej. Kolejne treningi, zdobywanie nowych doświadczeń. Czy kupując małą pomyślałbym, że będziemy wkrótce zakładać hodowlę? Na pewno nie. Ale to kolejny dowód na to, że niczego nie można być pewnym. A już na pewno nie pomyślałbym o tym, że po roku pojawi się u nas kolejna sunia, też wyżeł. Tym razem niemiecki krótkowłosy. I nie przypuszczałbym również, że dojdzie do tego kolejna moja pasja - myślistwo. Mam więc psy i myślistwo.

A co będzie dalej? Czas pokarze...

"Pies jest jedyną istotą na świecie , która bardziej kocha Ciebie niż samego siebie."

/J. Billings /